Tag

dzieci

Browsing

Wybredne dziecko przy stole to codzienność wielu rodzin. Brytyjscy kucharze i autorzy książek kulinarnych, sami rodzice, opowiadają, co sprawdza się u nich w domu: od wspólnego gotowania po rezygnację z etykiety „niejadek”.

Każde dziecko bywa wybredne

Tom Kerridge, kucharz telewizyjny i właściciel pięciu restauracji, jest przekonany, że wybredne są niemal wszystkie dzieci. Jego dziesięcioletni syn trenuje rugby i spala mnóstwo energii, więc kucharz stara się podać mu jedzenie, zanim chłopiec poczuje głód. Inaczej sięgnąłby po cokolwiek w najjaskrawszym opakowaniu. Warzywa wciąż są „pracą w toku”. Pomagają sprawdzone sztuczki: sos pomidorowy z blendowanymi warzywami, długo duszone potrawy, szaszłyki czy pizza, którą dziecko samo układa. Zasada jest prosta: skoro dziecko uczestniczy w przygotowaniu, chętniej zje.

Podobnie myśli Anna Jones, autorka książek o wegetariańskim gotowaniu. Jej zdaniem dzieci potrzebują poczucia własnego wpływu. Starszy syn polubił jedzenie, gdy zafascynowały go opowieści o ninja, w których pojawiały się ramen i pierwsze azjatyckie dania. Dziś, jak mówi, z zainteresowaniem ogląda programy kulinarne dla dzieci i próbuje jej przepisów. Młodszy, trzylatek, na razie woli pieczywo z masłem i makaron bez dodatków. Jones nie rezygnuje, ale szuka małych sukcesów: mrożonych smoothie z jogurtem, masłem orzechowym i nasionami albo naleśników z dodatkowymi jajkami i mielonymi migdałami.

Nie etykietuj i nie oszukuj

Meera Sodha, autorka czterech książek kucharskich, uważa, że największą lekcją jest niestawianie dzieciom łatki. Gdy ciągle słyszą, że są wybredne, zaczynają w to wierzyć. Sama w dzieciństwie była uznawana za wybredną, choć, jak podejrzewa, miała po prostu bardzo wrażliwe kubki smakowe. Radzi łączyć nowe z dobrze znanym i stopniowo dodawać przyprawy, na przykład po ćwierć łyżeczki więcej przy każdym gotowaniu. Dobrze działa też falafel, który każdy komponuje po swojemu.

Helen Goh, cukierniczka, ostrzega przed ukrywaniem warzyw. Dodaje je do dań (cukinię, zielone fasolki), ale mówi dzieciom, co jest w środku, bo nie chce, by jedzenie stało się podstępem. Pomaga jej pytanie, dlaczego synowi coś nie smakuje. Okazało się, że starszy nie znosi nie kurczaka, lecz tłustej skóry, a młodszy woli brokuły bardziej miękkie niż chrupiące. Marie Mitchell także nie lubi chować warzyw i nie wprowadza hierarchii w jedzeniu: bez nagród i kar. Rodzice decydują, co trafia na stół, a dziecko, czy to zje.

Kilka rad do wypróbowania w domu

  • Zaangażuj dziecko w układanie pizzy, nadziewanie szaszłyków czy składanie własnej porcji.
  • Łącz nowe ze znanym i dodawaj przyprawy stopniowo.
  • Dowiedz się, co przeszkadza: czasem to skóra, konsystencja lub stopień ugotowania.
  • Nie używaj etykiet i nie robij z deseru nagrody.
  • Nie szukaj ideału: Goh zauważa, że posiłek nie musi wyglądać „szlachetnie”, by był zbilansowany.

Co z tego dla polskich rodziców

To opinie kucharzy, a nie zalecenia dietetyków, więc warto traktować je jako inspirację. Wiele z nich pokrywa się jednak z tym, co często słyszą rodzice w Polsce: wspólne posiłki, stopniowe oswajanie nowych smaków i unikanie presji. Większość produktów z opisanych dań, od tofu po miso, kupimy dziś w polskich supermarketach, ale równie dobrze zadziałają rodzime zamienniki, jak domowy sos pomidorowy czy kotleciki warzywne.

Jeśli niepokoi Cię, że dziecko je bardzo wąski wybór produktów lub traci na wadze, najlepiej porozmawiać z pediatrą lub dietetykiem dziecięcym.

Źródło: The Guardian – „Don’t make sugar a treat –or hide the broccoli: top chefs on how to make your kids happy eaters”

https://beitragnetz.de/terrassenuberdachung-kosten-2026-preise-faktoren-und-spartipps/ https://freekatsearch.com/ubezpieczenie-zdrowotne-w-prywatnej-opiece-bezpieczne-rozwiazanie-dla-kazdego/ https://mebleinfor.pl/luxmed-pakiety-medyczne-optymalne-rozwiazania-dla-rodzin-z-dziecmi/