W czwartek w całej Europie zakłócone zostały co najmniej 27 lotów z powodu gróźb podłożenia bomb. To już druga taka fala w ciągu tygodnia. Nigdzie nie znaleziono ładunków wybuchowych, a żaden rząd nie wskazał winnego.
Myśliwce, przeszukania i uziemione samoloty
Najgłośniejszy incydent dotyczył samolotu Aer Lingus na trasie Dublin–Rzym z ponad 150 pasażerami na pokładzie. Francuskie myśliwce przechwyciły maszynę i eskortowały ją do bazy lotniczej w Normandii. W Bułgarii siły powietrzne doprowadziły do lądowania trzy samoloty pasażerskie. Z kolei w Madrycie służby przeszukały maszyny Air Europa i Iberii po tym, jak w niespełna 20 minut dotarły trzy e-maile z pogróżkami.
Wcześniejsze alarmy z poniedziałku i wtorku dotyczyły lotów Wizz Air, Ryanaira, LOT-u i Scandinavian Airlines, a także statku wycieczkowego w Grecji. Według doniesień Bloomberga nie widać żadnego wzorca w doborze przewoźników ani tras.
Kto za tym stoi?
Na razie nie wiadomo. Matthew Borie z firmy analitycznej Osprey Flight Solutions powiedział agencji AP, że może chodzić o naśladowców, o jedną osobę lub grupę albo o element działań hybrydowych prowadzonych przez państwa. Wskazał też na możliwy rosyjski trop. Moskwa w tym roku odrzucała europejskie oskarżenia o sabotaż.
Rachunek wystawiany liniom lotniczym
Nawet fałszywa groźba kosztuje, jeśli linia zdecyduje się na nią reagować. Oznacza to zwykle:
- zmianę lotniska lub wstrzymanie odlotu,
- dokładne przeszukanie samolotu,
- często podstawienie zastępczej maszyny,
- wyczerpanie limitów czasu pracy załóg,
- przebukowywanie pasażerów.
Jak informował Skift, ubezpieczenie zazwyczaj nie pokrywa takich strat handlowych. Alarmy nakładają się na inne kłopoty branży: ceny paliwa lotniczego, które są ponad dwukrotnie wyższe niż przed rokiem, zamknięcia przestrzeni powietrznej na Bliskim Wschodzie wydłużające trasy do Azji oraz incydenty z dronami na lotniskach.
Co to oznacza dla pasażerów w Polsce
Sprawa dotyczy też Polaków. Wśród przewoźników objętych wcześniejszymi groźbami były LOT, Wizz Air i Ryanair, z których usług na co dzień korzystamy. Nie ma informacji, by któryś z czwartkowych incydentów dotyczył lotu z Polski, ale ryzyko opóźnień i zmian w rozkładzie jest realne na całym kontynencie.
W UE pasażerowie mają określone prawa, gdy lot jest odwołany lub mocno opóźniony: m.in. do opieki (np. posiłki, w razie potrzeby nocleg) oraz do zmiany rezerwacji lub zwrotu pieniędzy. To, czy przysługuje także odszkodowanie, zależy od okoliczności zdarzenia. Linie zwykle powołują się wtedy na nadzwyczajne okoliczności, więc w razie problemów warto zachować potwierdzenia i sprawdzić zasady na stronie przewoźnika. Jeśli planujesz podróż z przesiadką, zostaw sobie większy zapas czasu.
Źródło: Skift – „Bomb Hoaxes Test Europe’s Airlines as Geopolitical Pressures Mount”
