Tag

denga

Browsing

Na Florydzie trwa największy od prawie stu lat w kontynentalnej części USA wybuch dengi przenoszonej lokalnie. Zgłoszono już ponad 400 takich zakażeń, a z epidemią wiąże się śmierć starszej kobiety. Obecnie liczba tygodniowych przypadków nieco spada, bo na Florydę wraz z jesienią dociera chłodniejsze i suchsze powietrze.

Jak wirus trafił do miejscowych komarów

Dengę roznoszą zakażone komary. Choroba zaczyna się od wysokiej gorączki, bólu głowy i bólów całego ciała. Te ostatnie bywają tak silne, że chorobę nazywa się „gorączką łamiących kości”. Zwykle zarażają się nią podróżni, którzy odwiedzają regiony, gdzie wirus występuje stale, na przykład w Ameryce Południowej, Azji czy Afryce.

W tym roku osoby zakażone podczas wyjazdów przywiozły wirusa do Stanów Zjednoczonych. Tam przekazały go lokalnym komarom, które zaczęły zakażać kolejnych ludzi. Prawie wszystkie z ponad 400 lokalnych przypadków w USA odnotowano na Florydzie.

Susza, ulewy i upalne lato

Naukowcy wskazują kilka czynników, które nałożyły się na siebie. Po pierwsze, denga jest ostatnio bardzo aktywna na świecie, co zwiększa liczbę importowanych zakażeń. Po drugie, na Florydzie od dawna żyje komar Aedes aegypti, który może przenosić wirusa.

Znaczenie miała też pogoda. Przez długi czas panowała susza, a jaja tego komara są na nią odporne, więc stopniowo gromadziły się w środowisku. Gdy w czerwcu wreszcie spadł deszcz, wylęgły się niemal jednocześnie, tuż przed gorącym i wilgotnym latem, w którym te komary czują się najlepiej. Eva Buckner z Uniwersytetu Florydy, naukowiec zajmujący się owadami, podsumowała sytuację słowami: „To zdecydowanie zjawisko bez precedensu”.

Przypadki szybko przybyły w rejonie Tampy. Tamtejsze służby nie były przygotowane na walkę z tropikalną chorobą tak jak w hrabstwach położonych bardziej na południu stanu.

Rola ocieplającego się klimatu

Erin Mordecai, badacz chorób zakaźnych ze Stanfordu, jest współautorem ubiegłorocznej pracy o wpływie ocieplenia na dengę. Analiza objęła 21 krajów Ameryki Łacińskiej i Azji. Według szacunków około 18% globalnego obciążenia dengą można przypisać zmianom klimatu, które zaszły do lat 1995–2014. Ostatniej dekady ocieplenia badanie jeszcze nie uwzględnia.

Zmiany klimatu zwiększają szansę, że w większej liczbie miejsc temperatura osiągnie około 84°F (ok. 29°C), czyli wartość optymalną dla przenoszenia wirusa. Zespół Mordecai bada teraz sytuację w samych Stanach Zjednoczonych.

Co to oznacza dla Polski

W Polsce denga nie występuje naturalnie, a komar Aedes aegypti, który napędzał wybuch na Florydzie, nie jest u nas rozpowszechniony. Dla polskich podróżnych sprawa ma jednak znaczenie praktyczne. Najczęściej zakażenia zdarzają się po wyjazdach do krajów tropikalnych, a Floryda pokazuje, że importowane przypadki mogą uruchomić lokalną transmisję tam, gdzie warunki są sprzyjające.

Warto pamiętać o kilku zasadach:

  • podczas podróży w rejony występowania dengi stosuj repelenty i ubrania zakrywające skórę,
  • usuwaj stojącą wodę wokół miejsca pobytu, bo komary się w niej rozmnażają,
  • po powrocie z tropików zgłoś się do lekarza, jeśli pojawi się wysoka gorączka i silne bóle mięśni lub głowy, i powiedz mu o odbytej podróży.

W ostatnich latach lokalne zakażenia dengą zdarzały się także w niektórych krajach południowej Europy, m.in. we Francji i we Włoszech. Zasięg komarów przenoszących wirusy zależy od temperatury i wilgotności, więc ocieplenie klimatu jest tematem, który obserwują również europejscy specjaliści od zdrowia publicznego.

Źródło: NPR – „Florida sees spike in dengue fever cases”

https://www.frankfurttech.de/terrassenueberdachung-erweitern-so-schaffen-sie-mehr-wohnkomfort-im-garten/ https://wanguardpr.pl/gdzie-kupic-pakiet-telewizja-internet-w-najlepszej-cenie/ https://artexint.com.pl/pakiety-medyczne-dla-seniora-jak-wybrac-najlepsza-opcje-w-luxmed/