Brytyjska sieć dyskontów Poundland, zatrudniająca około 12 tys. osób, znalazła się na krawędzi upadku. Zarząd złożył zawiadomienie o zamiarze powołania zarządców, co daje firmie 10 dni na znalezienie ratunku. Rząd w Londynie zapowiada, że jest gotów wesprzeć pracowników.

Odcięte finansowanie mimo dobrej sprzedaży

Według dyrektora zarządzającego Barry’ego Williamsa problem nie wynika ze słabych wyników. Sprzedaż jest dobra, a odbudowa firmy przynosi efekty. Amerykański właściciel, firma Gordon Brothers, ograniczył jednak sieci dostęp do środków, z których normalnie korzysta ona na bieżącą działalność w ramach umowy kredytowej. Williams nazwał sytuację „nieoczekiwaną, niechcianą i w pełni możliwą do uniknięcia”.

Do tego doszła odrzucona oferta irlandzkiej grupy Martin Property Group. Według zarządu była to w pełni sfinansowana propozycja, która pozwoliłaby zachować firmę w jednym kawałku. Trzech niezależnych dyrektorów, powołanych na początku miesiąca do nadzorowania sprzedaży, zrezygnowało ze skutkiem natychmiastowym. Nie zgadzali się z decyzją Gordon Brothers o odrzuceniu tej oferty.

Gordon Brothers przejął Poundland od polskiej grupy handlowej Pepco przed rokiem za symboliczny 1 funt. Nieco ponad rok później wystawił firmę na sprzedaż. Założona w 1990 roku w Burton-upon-Trent sieć ma około 600 sklepów w Wielkiej Brytanii i Irlandii (w Irlandii działa pod nazwą Dealz) i obsługuje około 20 mln klientów rocznie.

Podział sieci jest najbardziej prawdopodobny

Z ustaleń wynika, że Gordon Brothers chce rozbić firmę na części. Przedstawiciel właściciela przekonuje, że pozwoli to wierzycielom odzyskać więcej pieniędzy, a pracownicy mogą znaleźć zatrudnienie u nowych właścicieli sklepów. Możliwa jest jeszcze sprzedaż całości w trybie tzw. pre-pack, czyli transakcji uzgodnionej przed formalnym ogłoszeniem administracji, ale to wariant mniej prawdopodobny.

Chętnych do przejęcia lokali nie brakuje. Zainteresowanie zgłosiło ponad pół tuzina sieci, m.in. Iceland, Lidl i B&M. Fortress, właściciel Poundstretchera, miałby według jednego z informatorów rozważać przejęcie 200–250 sklepów. Inna duża sieć ma być zainteresowana ponad setką kolejnych punktów.

Reakcje polityków i związków zawodowych

Premier Andy Burnham zażądał wyjaśnień, dlaczego odrzucono ofertę, która chroniłaby miejsca pracy. Jak zapewnił: „Stoimy w gotowości, by wesprzeć załogę, jak tylko możemy”. Minister biznesu Jonathan Reynolds mówił wcześniej, że jest „bardzo zaniepokojony” niepewnością wokół przyszłości sieci.

Związek zawodowy Usdaw zarzuca właścicielowi, że próbuje wydobyć 30 mln funtów z firmy kupionej za funta, i apeluje do Gordon Brothers o zmianę decyzji. Pracownicy centrum obsługi w Walsall, część z nich w strojach maskotki „Pound Hound”, zorganizowali protest w obronie swoich miejsc pracy.

Co to oznacza dla polskiego czytelnika

Dla kupujących w Polsce bezpośrednich skutków nie będzie, bo w tekście mowa wyłącznie o sklepach w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Historia pokazuje jednak, jak szybko może się zmienić los sieci dyskontowej, gdy zmienia się właściciel i strategia. Poundland trafił do funduszu za symboliczną kwotę od grupy Pepco, którą źródło określa jako polską grupę handlową, a po roku stoi na progu rozbioru.

Sprawa pokazuje też, jak ostro przebiega walka o lokalizacje handlowe. Wśród potencjalnych kupców jest Lidl, znany także polskim klientom. Czy któraś z tych firm zmieni przez to swoje plany poza Wyspami, na razie nie wiadomo. Wszystko zależy od tego, czy w ciągu 10 dni uda się znaleźć rozwiązanie, czy też sieć zostanie rozdzielona między konkurentów.

Źródło: BBC News – „Poundland’s future hangs in the balance as chain edges towards collapse”

Author

https://tubebox.pl/prywatne-ubezpieczenie-zdrowotne-bezpieczenstwo-i-komfort-leczenia/ https://siteopia.pl/internet-bez-limitu-ktore-oferty-naprawde-sie-oplacaja/ https://w-sumie.com.pl/jak-dzialaja-pakiety-medyczne-dla-firm-i-co-zawieraja/